W wyniku tak zwanej „ deregulacji” do końca 2018 roku kwalifikowani pracownicy ochrony zobowiązani są odbyć szkolenie, podobne do tego jakie musieli przejść przygotowując się do zawodu. Ustawa, która miała na celu ułatwić dostęp, powoduje odpływ z branży tych najbardziej wykwalifikowanych osób posiadających pozwolenie na broń.

Efekt deregulacji

Ustawa deregulacyjna, która miała za zadanie uwolnić dostęp do wielu zawodów w efekcie wprowadziła tylko zmiany polegające na utrudnieniu życia osobom posiadającym już uprawnienia. Hurtowo zderegulowano ponad 300 zawodów w tym także zawód pracownika ochrony, tworząc przy tym absurdalne zapisy. Oto największe z nich:

1. Szkolenia osób wyszkolonych

Przed deregulacją ci pracownicy ochrony, którzy chcieli posiadać uprawnienia do stosowania środków przymusu bezpośredniego czy do posiadania broni, musieli odbyć kurs czy nawet ukończyć szkołę policealną po to aby otrzymać dokument zwany licencją. Taka licencja była dokumentem wydawanym po zdanym egzaminie państwowym przed komisją złożoną m. in. z przedstawicieli wojewody, policji, straży pożarnej.
Dzisiaj kandydat na kwalifikowanego pracownika ochrony nie zdaje egzaminów przed komisją państwową ale i nie otrzymuje pozwolenia na broń. Jeśli takowe pozwolenie chce uzyskać to musi zrobić dodatkowy kurs a następnie zdać egzamin w komendzie wojewódzkiej policji.
Dawni licencjonowani pracownicy ochrony zmuszeni zostali do odbycia co 5 lat kursu doszkalającego. Początkowo zapowiadano, że taki kurs będzie trwał 245 godzin, na szczęście zmniejszono tę liczbę do 40 godzin co jest nie bez znaczenia jeżeli chodzi o koszty takiego szkolenia. Cały absurd polega na tym, że mają to być szkolenia doskonalące a w rzeczywistości powtarzane będą podstawowe zagadnienia. To trochę tak jakby osobom po studiach kazać uczyć się od nowa alfabetu.

2. Wpis na listę, pieczątki, wkładki, legitymacje, oświadczenia…

Deregulacja przysporzyła pracownikom więcej kłopotów z utrzymaniem swoich uprawnień a pracodawcy i urzędnicy mają z tego tytułu więcej pracy.
Licencję zastąpiono wpisem na listę kwalifikowanych pracowników ochrony czy też listę pracowników zabezpieczenia technicznego. Takie listy prowadzą komendanci wojewódzcy policji a pracownik ochrony otrzymuje tylko zaświadczenie o wpisie. Na pracodawców spadła rola wydawania i ewidencjonowania legitymacji. Pracownik z chwilą podjęcia pracy otrzymuje legitymacje a po ustaniu stosunku pracy czy po zakończonym zleceniu zobowiązany jest zwrócić legitymację. Dochodzi do tego, że osoby pracujące w kilku firmach jednocześnie mają tych legitymacji tyle ile jest kart w talii. Licencja była dokumentem unikatowym niczym dowód osobisty, opatrzona numerem seryjnym, przypisanym do posiadacza i uprawniającym do pracy w każdym podmiocie prowadzącym działalność w zakresie ochrony osób i mienia.

Dodatkowo osoby posiadające legitymację osoby upoważnionej do posiadania broni a chcące jednocześnie tą broń wydawać z magazynu musiały przed deregulacją udać się do komendy wojewódzkiej policji po stempel z literką „M”.

Kolejny kurs i kolejne „ułatwienie” jakie zafundowane zostało pracownikom ochrony to obowiązek nabycia uprawnień kierowcy pojazdu uprzywilejowanego dla osób kierujących bankowozami. Samochody przewożące wartości pieniężne pojazdami uprzywilejowanymi nie są ale aby nimi kierować trzeba odbyć kurs i zdać egzamin w ośrodku ruchu drogowego.

Następny absurd to zastąpienie zaświadczenia o niekaralności z Krajowego Rejestru Karnego oświadczeniem pisanym własnoręcznie przez kandydatów do pracy. Dzisiaj osoba, która była karana za wszelkie rodzaju przestępstwa może pracować w ochronie.

3. Nie zawieszenie a skreślenie

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że po deregulacji uprawnienia o których mowa powyżej, można stracić bardzo szybko dzięki bzdurnemu zapisowi w ustawie o ochronie osób i mienia. Chodzi o Artykuł 29, który brzmi:

6. Pracownika ochrony skreśla się z listy kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej, w przypadku gdy:
1) pracownik ochrony fizycznej został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie przestępstwa umyślnego lub wszczęto w stosunku do niego postępowanie karne o takie przestępstwo

Jeżeli wobec pracownika ochrony wszczęto postępowanie karne o popełnienie przestępstwa umyślnego to wówczas zostaje skreślony z listy kwalifikowanych pracowników i traci prawo do wykonywania zawodu. Gdy pracownik ochrony udowodni, że jest niewinny to nie zmienia to faktu pozbawienia go uprawnień. Przed deregulacją pracownikowi zawieszano tylko licencję bądź odwieszano jeżeli okazało się, że był niesłusznie podejrzany.

Kurs doskonalący

To ile taki kurs ma trwać oraz jak ma wyglądać określa Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 15 stycznia 2016 roku.

Przewidziano 40 godzin kursu a w tym:

– 4 godziny wykładów z zakresu przepisów prawa,
– 8 godzin wykładów i zajęć praktycznych z zasad udzielania pomocy przedlekarskiej,
– 12 godzin w formie zajęć praktycznych obejmujących wyszkolenie strzeleckie,
– 16 godzin w formie zajęć praktycznych z zakresu samoobrony i technik interwencyjnych.

Do kiedy trzeba zrobić kurs

W związku z tym, że ustawa deregulująca zawód pracownika ochrony weszła w życie 1 stycznia 2014 roku to najpóźniej 5 lat od tego momentu, czyli do 1 stycznia 2019 roku trzeba przedstawić we właściwej komendzie policji świadectwo ukończenia takiego kursu. Ostatecznie w 2018 roku trzeba będzie takie szkolenie odbyć.

Cena kursu

Wybór placówki oświatowej jak i opłata za kurs leży w gestii pracownika. Według szacunków Polskiego Stowarzyszenia Pracowników Ochrony na chwilę obecną ceny kursów, w zależności od regionu, wachają się w przedziale od 850 do 2000 zł.Średnia cena takiego kursu wynosi około tysiąc złotych i może się zmieniać w zależności od wielu czynników. Na pewno koszty wzrosną jeżeli ktoś odłoży na ostatnią chwilę szkolenie czyli na czwarty kwartał 2018 roku.
Cena będzie zależeć również od ilości chętnych w danym terminie. Jednakże osoby posiadające kwalifikacje zastanawiają się nad sensem ich przedłużania. W szczególności chodzi o tych, którzy zarabiają tyle samo a czasem nawet mniej od swoich niewykwalifikowanych kolegów.

Wiele osób z branży, którzy przechodzili już takie szkolenie podzczas przygotowywania się do egzaminów na licencje, twierdzi, że będzie im zależało na tym aby załatwić tą formalność jak najmniejszym nakładem sił i środków. Nie wszystkich stać ponownie wydać ponad tysiąc złotych na kurs, który gwarantuje im prace za wynagrodzenie równe płacy minimalnej.

Firmy ochroniarskie, które swoją działalność opierają głownie na pracownikach wykwalifikowanych, będą chciały zapewne takich ludzi zatrzymać oferując im pomoc w sfinansowaniu kursu. W zamian pracownik będzie musiał zobowiązać się do lojalności na długie lata wobec swego pracodawcy. Pytanie tylko, czy taki cyrograf będzie opłacało się podpisać?

Niektóre firmy same będą chciały takie szkolenia organizować swoim pracownikom. Przemawia za tym fakt, że w ośrodkach szkoleniowych kształcących przyszłych instruktorów strzelectwa nastąpił wzrost zainteresowania takimi kursami. Wśród uczestników kursów daje się zauważyć kadrę menedżerską firm z branży ochrony.

Powstaną na pewno nowe placówki oświatowe, konkurujące ceną, które będą chciały wykorzystać możliwość zarobku i to że część kwalifikowanych pracowników ochrony będzie chciała jak najszybciej mieć wszystkie formalności za sobą.

Kto zostanie w ochronie?

Już po zmianie przepisów, które weszły w życie z dniem 01.01.2014 roku, kiedy zlikwidowano licencje a zastąpiono je wpisem na listę, liczba kwalifikowanych pracowników drastycznie zmalała. Jak informuje Komenda Główna Policji na swojej stronie na dzień 31.12.2015 roku było 90059 osób wpisanych na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej, Tylko w latach 2012 – 2015 z branży odeszło 23 654 osób, co stanowi 21 % wykwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej.

Wizerunek branży, który niszczony był przez lata w świetle ustaw i rozporządzeń, będzie dalej ulegał swoistej erozji.
Na pewno dalej pracować będą osoby od których, nie wymaga się żadnych kwalifikacji. Ci wykwalifikowani widząc, że wzrastają wobec nich wymagania a wynagrodzenie znajduje się na tym samym poziomie co kolegów bez uprawnień, nie przedłużą kwalifikacji albo odejdą do innych branż.

Osoby mające dobrze płatne prace, którzy inwestują w siebie, chodzą na siłownie, uprawiają sporty walki, kończą specjalistyczne szkolenia, dla nich nie będzie przeszkodą odbyć takie rutynowe szkolenie.

Niestety po raz kolejny uszczęśliwiono na siłę tysiące osób przeprowadzając eksperyment na żywym organizmie . Odpowiedź na pytanie, jak długo ten organizm wytrzyma, przyjdzie 1 stycznia 2019 roku. Okaże się wtedy ile ludzi przystąpiło do co pięcioletnich szkoleń i ilu skorzystało z tak zwanej „likwidacji barier w dostępie do zawodu”.

Źródło: wochronie.pl

5 thoughts on “Kurs doskonalący co 5 lat”

  1. znowu sejm i rząd polski wraz z gowinem peowcem czy pisiorem zalerz jak wiatr zawieje wydymali polskiego pracownika jeżeli ktoś zdobył zawad jakikolwiek to tez musi go robić co jakiś czas na nowo to absurd przecież licencja miała być dożywotnia i oni chcą aby Polacy wracali do polski z zagranicy i tu pracowali jak tu dyma się i okrada z marnej pensji polskiego pracownika zenada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *