Kolejna branża sięga po pracowników ochrony. Po handlowcach, medycy zadecydowali, że ochroniarze są im niezbędni.

Od dawna wiadomo, że ludzie pracujący w ochronie są niezastąpieni i nie znają słowa „nie.” Sprzątają, strzelają, piorą gotują, bawią dzieci a od niedawna ratują sieci handlowe od zapaści zastępując sprzedawców, którzy mają wolne w niedzielę.

Kryzys na rynku pracy oraz strajki lekarzy spowodował, że branża medyczna postanowiła wprowadzić w Krynicy Górskiej pilotażowy program wykorzystania tamtejszej ochrony do swoich celów. O szczegółach opowiedział nam ordynator kliniki ginekologiczno-położniczej, Pan Profesor Hieronim Kulasiński:

W związku z tym, że zabrakło nam rąk do pracy, stanęliśmy w pewnym momencie nad przepaścią. Mieliśmy dwa wyjścia: albo zamykamy klinikę albo znajdziemy jakieś innowacyjne rozwiązanie. Jak to często bywa z odsieczą przyszła nam ochrona. Od jakiegoś czasu przyglądałem się ludziom pracującym w ochronie. Zauważyłem, że większość z nich można wykorzystać do pracy w gabinetach lekarskich i to był strzał w dziesiątkę. Ochroniarz to dobry materiał na pracownika, chce brać trzydzieści dyżurów w miesiącu, na nic się nie skarży, nie męczy, podwyżka dla niego znaczy tyle samo co zastępowanie nieobecnego kolegi, jest bardzo asertywny przez co nie ma żadnych skarg od pacjentek – mówi nam Profesor Kulasiński.

O wypowiedź poprosiliśmy Pana Kazimierza, jednego z pracowników ochrony krynickiej kliniki, jak doszło do tego, że został ginekologiem:

Poproszono mnie o pomoc więc zgodziłem się. Dzień zaczynam od wykonania swoich codziennych obowiązków takich jak zapalenie świateł czy wydanie kluczy a następnie udaje się na obchód, po czym udaję się do swojego gabinetu. Znam się na kobietach, byłem już trzykrotnie żonaty, jestem atrakcyjny i mogę się pochwalić, że każda wychodzi ode mnie z gabinetu zadowolona. Panie nie odróżniają mnie od prawdziwego lekarza, wystarczy, że założę biały fartuch i już. Oczywiście musiałem najpierw spełnić dwa warunki aby móc zastąpić ginekologa. Pierwszy to delikatne ręce, drugi to ukończenie kursu doszkalającego w wymiarze 40 godzin. Na kurs nie chodziłem no bo kiedy skoro cały czas robota i robota ale i tak żadne szkolenie nie zastąpi praktyki – powiedział Pan Kazimierz.

Postanowiliśmy sprawdzić w Ministerstwie Zdrowia, czy możliwym jest aby w gabinecie lekarskim pracowała osoba nie mająca wyższego medycznego wykształcenia. Okazuje się, że taki stan rzeczy dopuszcza niedawno znowelizowana ustawa o zawodzie lekarza, gdzie w artykule drugim określono, że:

Lekarzem może być osoba posiadająca kwalifikacje albo osoba nie posiadająca takich kwalifikacji.

Tym samym stworzono zawód lekarza niekwalifikowanego, podobnie jak to ma miejsce w przypadku niekwalifikowanego pracownika ochrony czy ślusarza.

Agencja Ochrony, w której pracuje Pan Kazimierz, musi rozszerzyć działalność. Do dotychczasowych usług takich jak ochrona i sprzątanie musi dołączyć jeszcze medycynę.

Chcesz porozmawiać z Panem Kazimierzem? Możesz go spotkać na Facebooku w grupie Pracownicy Ochrony.



Artykuł powyższy to oczywiście żart prima aprilisowy ale przy okazji dowiedzieliśmy się o kilku autentycznych faktach. Podobno w jednym ze szpitali psychiatrycznych pracownicy ochrony wykonywali obowiązki pielęgniarzy a w innym zajmowali się transportowaniem zwłok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *