– Wszedł do sądu i od razu rzucił się na ochroniarzy, bo myślał, że mają broń. Miał też przy sobie taką błyskawiczną podpałkę do benzyny – opowiada GS24.pl pan Bartłomiej, jeden z dwóch mężczyzn, którzy zatrzymali napastnika i być może ocalili sąd od pożaru.

Dziś rano uzbrojony w niebezpieczne narzędzia mężczyzna wszedł do sądu przy ulicy Małopolskiej w Szczecinie i zranił siekierą jednego ze strażników sądowych. Potem wniósł dwa kanistry benzyny. Przy sobie miał podpałkę. Został jednak zatrzymany przez dwóch petentów sądu. Oto relacja jednego z nich. Pan Bartłomiej ma 34-lata. Mieszka w Policach. Dziś do sądu przyszedł trochę przypadkiem. W imieniu mamy chciał złożyć podanie w biurze podawczym. Gdy przeszedł już przez bramkę bezpieczeństwa zauważył, że do sądu wszedł mężczyzna, który od razu podszedł do strażników.


– Jednego z nich uderzył siekierą. Pamiętam, że cios zadawał jakby z góry. Nic nie mówił i od razu do nich podszedł, bo myślał, że są uzbrojeni w pistolety. Potem mówił, że nic do nich nie ma – opowiada.

– Będąc na zewnątrz zacząłem dzwonić na policję i chciałem zablokować mu samochód, którym blisko podjechał pod sąd. Nie spodziewałem się, że nie będzie alarmu napadowego – kontynuuje. Dlatego napastnik położył siekierę między drzwiami, aby się nie zablokowały. Poszedł do samochodu i wniósł dwa kanistry z benzyną. Jak się potem okaże w samochodzie miał jeszcze pięć takich kanistrów. Łącznie przygotował 140 litrów benzyny. – Gdy szedł do sądu z tymi kanistrami, ja poszedłem z nim i rzuciłem się na niego. Z sądu akurat wychodził inny pan, który uderzył napastnika w twarz. Dzięki temu mogliśmy go obezwładnić. Ja miałem przy sobie kajdanki i założyliśmy mu je. Potem już szybko przejęła go policja. W kurtce miał jeszcze nóż i młotek oraz szybko działającą podpałkę – opowiada.



Gdy mężczyźni zapytali go czemu to zrobił, odpowiedział, że jest psychiatrą i że ktoś skrzywdził mu rodzinę. Na razie nie wiadomo co miał na myśli napastnik. Prawdopodobnie przed sądem toczyła lub toczy się sprawa cywilna lub rodzinna związana z jego rodziną. Dziś jeszcze może usłyszeć zarzut usiłowania zabójstwa i sprowadzenia groźby wielkiego pożaru.

Źródło: www.dziennikbaltycki.pl

 

One thought on “Wstrząsająca relacja świadka z ataku na sąd w Szczecinie”

  1. Buuuu bez przyczyny tego nie robił, a sondownictwo w tym państwie to jakiś żart. Może jak wysoki sąd w końcu zacznie być sprawiedliwy takie sytuacje ucichna? Jak myślicie? Szkoda że nie doszło do takiej sytuacji może po udanym takim podpaleniu Unia Europejska zauważyła by co się dzieje w Polsce w sądach i na komisariatach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *